Oddam do opiekunki, chętnie



          Nieraz kobieta, będąc w ciąży albo tuż po urodzeniu dziecka, czuje dziwną presję, by to nie ona, a inna kobieta opiekowała się jej dzieckiem. Skąd ten wewnętrzny przymus, gdy sytuacja finansowa pozwala kobiecie być z dzieckiem? Skąd to płynie, żeby szybko oddać dziecko i to najlepiej do opiekunki? Jest to często nieświadome wspomnienie wykluczonych z rodu. Jest to uwikłanie w nie swój los. Tu chodzi i o dziecko, i o matkę, i matkę zastępczą, adopcyjną.

Nie chcemy pamiętać takich historii z naszego systemu, ale sumienie grupowe rodziny domaga się uszanowania i zauważenia wykluczonych. Sumienie grupowe rodziny nie uznaje wykluczenia kogokolwiek z systemu. Tu każdy ma prawo przynależeć. Każdy ma swoje miejsce w rodzinie.

W wielu rodzinach specjalną grupę wykluczonych stanowią dzieci, m.in te oddane do adopcji albo na wychowanie po śmierci mamy do obcych, ale również wydane innym, bo „Za dużo już gęb do wykarmienia!”. To dzieci, które były w rodzinie na chwilę.
Nie mówiło się o nich, bo za bardzo bolało, bo trzeba było szybko zapomnieć. Nie mówiło się o nich, bo to wstyd, że rodzina nie chciała, wydała  po cichu i żyła w lęku, że się wyda. Po wielu latach historia jakby wraca w innej odsłonie, a tajemnice rodzinne chcą się ujawnić w losach potomków.

Mama odczuwa nie swoje emocje, a kobiety z rodu, która oddała kiedyś dziecko. Ma poczucie winy i wstydu, zastanawia się,
co powie innym,  jakby szukała argumentów za tamtą „winną” kobietę. To emocje przeniesione, za duże. Jest w intensywnym splocie sprzecznych emocji, uczuć, których nie rozumie. Jest w uwikłaniu rodowej historii. Cała ta sytuacja spędza jej sen z powiek,
to myślenie, układanie, niepokój, to muszę oddać do opiekunki. Kobieta ma w duszy głębokie  przekonanie –  ja nie dam rady, musi inna kobieta zająć się moim dzieckiem. Ona będzie lepsza. To nie jest jej przekonanie, ale tamtej kobiety z rodu.

Także opiekunka w tej rodzinie kogoś sobą przypomina. Przypomina matkę adopcyjna, zastępczą. I to jej również szuka system w kolejnych pokoleniach. Teraz opiekunka w tej rodzinie jest kimś bardzo ważnym, ponieważ na poziomie nieświadomym reprezentuje tamtą kobietę, która wzięła, przygarnęła dziecko z rodu. Ma miejsce w sercach wielu. Wydaje się niezastąpiona
i niezbędna w tej rodzinnej historii. Bywa i tak, że staje się ważniejsza od matki, zaczyna powoli zajmować jej miejsce. To z jej zdaniem, autorytetem liczy się rodzina. Tylko jej słucha dziecko.

W ustawieniach widać, że to, co dziś tak nas „pochwyca”, tak nami kieruje, nie zawsze jest osobiste. Dużo tajemnic w naszych rodzinach dotyczy wykluczonych, których rodzina nie wspominała, o których nie chciała mówić albo mówiła szeptem. Dopiero, gdy uznamy i uszanujemy trudne historie matek i ich dzieci – które z różnych powodów nie mogły być razem – możemy cieszyć się
w pełni ze swojego macierzyństwa.

Z wdzięcznością i z miłością w sercu, że nam już wolno, być matkami swoich dzieci.